RSS
niedziela, 15 października 2017

Na początku odcinka Peleryna kupuje pendrive z nagraniami z podsłuchu Łuski, z którym zetknął się już w pierwszym odcinku. Czegoś tak drętwego jak scena owego kupna nie widziałem od sceny rodzącej się miłości między Peterem Parkerem a Gwen Stacy w "The Amazing Spiderman".

Ale cała scena przedczołówkowa (dla porządku: czołówka w starym stylu) rozegrania Łuski przez Pelerynę w walce z Szachem i szefem korpolicji (dwie postacie, ta sama osoba) - udana. Peleryna spełnia tym swój chytry plan, by to ktoś inny obnażył prawdę o prawdziwej tożsamości Szacha i tym samym oczyścił jego imię - nasyłając na Szacha swojego własnego wroga. Ujrzawszy ją obawiałem się jedynie, że knujący Karnawał Zbrodni też postanowi zawitać w to samo miejsce i cała rozgrywka stanie się przegięta. I oczywiście - Karnawał zawitał, ale na szczęście nienachalnie.

Główna część akcji dzieje się podczas balu kostiumowego w wagonach sunącego po torach pociągu. Zawitawszy tam, Peleryna spotyka swego pierwszego fana - czyli znajomego, kto się przebrał za niego. Scena, gdy podziwia jego pomysłowość przy szyciu kostiumu - wręcz wyborna!

Peleryna spotyka fana

A w tle wątek rodzinny: dnia akcji są akurat urodziny syna Peleryny. Więc sobie w chwilach wolnych od zmartwień lub świadomości bohater wspomina poprzednie jego urodziny. Skutkiem czego wygląda na to, że w Ameryce dzieci między ósmym a dziesiątym rokiem życia wcale się nie zmieniają. 

Sam zaś syn, podczas gdy matka utknęła w korku (sądząc z fabuły, gdzieś tak na pięć godzin) nie wpuszcza do domu jej współpracownika z kancelarii, który się nią zainteresował w poprzednim odcinku. Scena, gdy junior słyszy, że formalnie rzecz ujmując jego ojciec nie jest niczego winny, bo nie odbył się proces i z przejęcia aż otwiera drzwi, by się upewnić w cztery oczy, że dobrze to zrozumiał - a potem natychmiast je ponownie przed nim zamyka - uroczo zabawna.

Ja rozumiem kwestię stylu, ale walka w pelerynie na dachu pędzącego pociągu mnie zdałaby się idiotyczną jeszcze przed jej wypróbowaniem. Pelerynie nie, więc przekonał się o tym the hard way.

O, i w czasie tej walki pojawia się nienachalnie Karnawał Zbrodni. Wpierw czyniąc swoje zło, oszałamiając chcącego im przeszkodzić Pelerynę (hipnotyzer rzuca tak drętwy tekst chcącemu ratować Pelerynę fanowi, że sam aktor nie jest w stanie powstrzymać uśmiechu zażenowania pod koniec wypowiadanej kwestii), by potem przebiegając ze swym łupem między wagonami zignorować proszącego o pomoc Pelerynę walczącego (i przegrywającego w tej walce) na dachu z Łuską. Nieczęsto stosowane rozwiązanie, muszę przyznać.

Łuska spełnia szczwany plan Peleryny, ale ów spala na panewce - nikt ze zgromadzonych notabli nie chce uwierzyć dermatologicznie poszkodowanemu bandziorowi, że prezes prywatnej policji może być królem przestępczego świata i wszyscy tę teorię wyśmiewają. Na co bandzior kradnie im kosztowności i odjeżdża w mrok nocy ostatnim wagonem. Gdzie natyka się na Karnawał Zbrodni, który do swego łupu szybko dołącza i jego urobek, a jego samego zamyka w klatce.

Pociąg okazuje się mieć wadliwe hamulce, by więc ocalić pasażerów Peleryna musi współpracować z Szachem w cywilu. I podczas tej współpracy, wygląda na to, Szach się wreszcie orientuje, kim naprawdę jest Peleryna. A Peleryna w zamian czyni go (w wersji cywilnej, czyli jako szefa prywatnej policji miejskiej) bohaterem i zbawcą dla wpływowych pasażerów pociągu. Czym jeszcze bardziej utrudnia swój plan.

(Rubryki IZA MIKO WATCH nie ma, bo Karnawał Zbrodni postanowił nie zabierać jej ze sobą na akcję, więc nie mignęła na ekranie nawet przez ćwierć sekundy.)

W rolach postaci, które się jeszcze w tym serialu się nie pojawiły - nikt ciekawy (mógłbym napisać, że burmistrzem jest Wayne Unser z "Synów anarchii" i pojawia się szeryf Pickett z nowego "Westworld", gdybym widział te seriale; miga gdzieś na ekranie Anara z jednego odcinka "Star Trek: Deep Space Nine", znana też jako Rosita z "Trzech amigos" i parę twarzy, które mignęły w jednym odcinku "Doktora House'a", "Z archiwum X" czy "Dextera"; a fakt, że bezimienny inżynier był tańczącym na ulicy dzieciakiem w kultowych "Blues Brothers" też nie zachwyca, bo trudno go pewnie w tłumie tańczących wyłuskać wzrokiem).

środa, 11 października 2017

W prologu odcinka poznajemy mistrza ucieczek z więzienia, który właśnie ucieka z supertajnego więzienia gdzieś w głębi Rosji używając wytrychu ukrytego w zębie, a potem przeciskając się przez niewiarygodnie cienką rurę. Niestety, podczas ucieczki gubi ów zębowy wytrych i znajduje go naczelnik więzienia. Jeżeli więc ten eskapista znów tam trafi, na wejściu wyrwą mu wszystkie zęby.

Gdy Peleryna intensywnie ćwiczy, a jego mentor Max Malini udziela mu mądrych rad ("Pamiętaj, albo to ty nosisz pelerynę albo to ona nosi ciebie"; nie zrozumiałbym tego powiedzenia, gdybym nie wdział kilku scen z "Doctor Strange"[citation needed]), ów mistrz ucieczek przybywa do ich cyrku.

IZA MIKO WATCH: 8-ma minuta; przez sekundę wdzięczy się w średnim planie na ekranie do przybysza.

IZA MIKO WATCH: 9-ta minuta; przez sekundę stoi w tle, gdy przybysz wita się z Maxem Malinim, ps. "Kozmo"; kilka razy miga w tle na ekranie podczas ich rozmowy, a potem przez sekundę w półzbliżeniu rozgląda się trwożliwie, gdy przybysz pyta o pelerynę Peleryny, którą - jak się okazuje z rozmowy - wcześniej sam nosił.

Okazuje się, że pelerynę przez półtora wieku nosiła grupa ludzi, znana pod wspólnym imieniem "Kozmo Niezabijalny", która to linia Kozmów skończyła się na Maxie Malinim. Jego uczeń i następca, przybyły właśnie z więzienia Gregor Mołotow, nie okazał się godny, a mocy peleryny zaczął używać do hurtowego mordowania ludzi. Max postanowił więc, że peleryny nigdy mu nie przekaże i jego oddał go więc w ręce władz, a pelerynę schował. Ale co się odwlecze, to nie uciecze i tak po dwudziestu latach niedoszły Kozmo jr. wraca po swoje dziedzictwo.

W międzyczasie rodzina Peleryny zmienia znajomych, by ukryć fakt, że są rodziną osoby oficjalnie uznanej za Szacha, króla przestępczości. Co oczywiście się nijak nie udaje i dzieciak w nowej szkole w swej ławce znajduje szachy. Czy nie byłoby jednak bardziej zdrowe dla dziecka, by zostało w starej szkole? Tam pewnie, jak większość dzieci, miała znajomych, kolegów i przyjaciół, którzy by się z nim zadawali nawet, gdyby jego ojciec wymordował sześć milionów Żydów. A tak trafił w nowe, nieznane sobie środowisko, bez znajomych, ale za to ze stygmatem.

Podczas rozmowy z Peleryną Summer Glau robi taki wyraz twarzy, że przez chwilę wygląda zupełnie nie jak Summer Glau. To wręcz niepokojące, oglądać ją używającą mimiki: i w "Firefly" (gdzie była psychicznie pokiereszowanym dzieckiem), i w "Kronikach Sarah Connor" (gdzie była Terminatorem), i w "Szczale" (gdzie wszyscy poza Digglem udanie starają się nie używać mięśni mimicznych wcale) brak owej mimiki był do niej ściśle przypisany.

IZA MIKO WATCH: 24 minuta; miga, gdy rozciąga się w planie amerykańskim, gdy z wizytą przed przedstawieniem wpada Orwell oraz radziecki iluzjonista i eskapista, nazwiskiem Mołotow.

IZA MIKO WATCH: 26 minuta; przez półtorej sekundy uśmiecha się w półzbliżeniu; potem przez trzy sekundy widać ją siedzącą przy stole; znów przez sekundę się uśmiecha w półzbliżeniu; i na koniec jest przez półtorej sekundy obruszona, że iluzjonista do sztuczki wybiera siedzącą obok Orwell, a nie ją.

Żona za to Peleryny, po próbie szukania pracy pod swym panieńskim nazwiskiem, wreszcie łapie fuchę gdzieś w sądownictwie. Dzięki temu, pracując nad obroną mniej lub bardziej słusznie aresztowanych przez korporacyjną policję, dowiaduje się, że jej męża wrobiono w bycie Szachem. Czym prędzej informuje o tym zdradzieckiego kolegę swego męża, a ten czyni to, co powinien - natychmiast aranżuje usunięcie tego i wszystkich innych świadków, którzy mogli by to potwierdzić.

IZA MIKO WATCH: 28 minuta; miga przez sekundę na ekranie w półzbliżeniu słuchając opowieści Mołotowa; przez trzy sekundy widać ją w scenie zbiorowej przy stole; i na koniec - pełne zbliżenie przez dwie sekundy na jej milczącą jak zawsze twarz.

IZA MIKO WATCH: 29 minuta: na ekranie miga jej tyłek, gdy wstaje tyłem z krzesła.

Peleryna bojąc się o życie żony, zaczyna ją obserwować i skutkiem tego stalkingu widzi, jak nieudolnie podrywa ją kolega z nowej pracy.

IZA MIKO WATCH: 32 minuta: jako cyrkowa akrobatka buja się na wstęgach przez kilkanaście sekund, z czego większość wisząc w pełnym szpagacie.

Iza Miko w całej rozciągłości

IZA MIKO WATCH: 33 minuta: nadal się buja przez kilkanaście sekund, ale już bez szpagatu.

Ni stąd ni zowąd, bez większego problemu, Mołotow więzi Maxa Maliniego z ferajną i planuje z ich śmierci uczynić szoł dla widzów. Przeszkadza mu w tym (rzecz jasna w ostatniej chwili) Peleryna.

Peleryna pomagając spętanemu i odratowanemu Maxowi daje się jak dziecko podejść Mołotowowi, którzy jednym ruchem ręki zrywa mu pelerynę z ramion. Co sprawia, że się widz zaczyna zastanawiać, jak ona się mogła wcześniej tak mocno trzymać, by teraz tak łatwo się rozpiąć.

IZA MIKO WATCH: 36 minuta: przez dwie sekundy pomaga w tle Maxowi się podnieść; potem przez trzy sekundy widać ją stojącą obok niego, gdy ów dyskutuje z nowym Kosmo, ale zapobiegawczo odsuwa się od niego i znika poza kadrem, gdy Kosmo atakuje Maxa.

Po przejęciu peleryny Peleryny, przybysz-przestępca przyjmuje pseudonim "Kozmo", chcąc stać się kolejnym z tej niechlubnej linii. Powstrzymuje go jednak Peleryna, który zakłada mu podwójnego Nelsona peleryną. W ten sposób odzyskuje swój artefakt. 

IZA MIKO WATCH: 38 minuta: miga w tle, gdy wszyscy stoją nad powalonym przeciwnikiem; potem przez cztery sekundy widać ją w półzbliżeniu wpatrzoną w przemawiającego obok Maxa; i na koniec widać ją przez parę sekund, gdy z ekipą wywlekają ciało Mołotowa z sali.

A na koniec, ładną przebitką z baleriny na pozytywce na ćwiczącą na wstęgach w szpagacie Summer Glau, widz się mógł domyśleć, że Orwell to córka Szacha. Zaczynam być fanem tych finałowych scen odcinków. Rodzinnych komplikacji mniej, to już przerabiałem chyba w każdym serialu o superbohaterach.

W roli Kozmo jr. - Baron Wolfgang von Strucker z "Avengers: Age of Ultron", znany mi też jako zamordowany partner protagonisty w pilotowym odcinku "Total Recall 2070". W roli naczelnika więzienia - jeden z kosmonautów, którzy byli na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wraz z Howardem Wolowitzem z "The Big Bang Theory". W roli pracownika operacyjnego korpolicji - dr Vitagliano z "Z archiwum X". W kilku epizodycznych rolach twarze, które widziałem w epizodycznych rolach już gdzie indziej.

wtorek, 10 października 2017

Zupełnym przypadkiem obejrzałem ten film. Spodobał się mnie, spodobał się też mej siedmioletniej córce, co uważam za najlepszą rekomendację (a pięcioletni hiperaktywny syn wytrzymał bez marudzenia ponad połowę filmu, co stanowić może kolejną). A dla ponad miliona polskich widzów, którzy ruszyli szturmem do kin w ostatnich dniach, mogę dodać, że są w tym filmie ujęcia z drona i brak jest składnej fabuły. I że "żadna wypowiedź nie została wymyślona".

Przypadkiem, bo tytuł zauważyłem w od niechcenia wertowanej gazecie, gdy dumałem nad zapewnieniem dzieciom weekendowych atrakcji. Jest o kotach, Rozczochrana akurat uwielbia koty (Rozczochrany raczej zaledwie je lubi), więc będzie w sam raz, pomyślałem. Dopiero odbierając zarezerwowane bilety spojrzałem dokładniej i ujrzałem, że film jest od lat 15. Cóż, pomyślałem, będę dzieciom zakrywał oczy podczas wszelkich strasznych scen, a w razie czego wyjdziemy z kina. O tym, że film jest od lat piętnastu, bo nie ma dubbingu ni lektora, tylko napisy, pomyślałem dopiero gdy siedzieliśmy na sali kinowej. I faktycznie, miał napisy. A wszyscy w filmie mówili po turecku.

Co, prawdę mówiąc, niewiele zmieniało odbiór filmu. Film spodobałby mi się tak samo i bez napisów. Choć miałbym wtedy problem odpowiadać na pytania dzieci, jak nazywają się koty.

O ile bohaterami filmu są koty wałęsające się po stambulskich ulicach, to wypowiadają się osoby nimi opiekujące. I skutkiem tego więcej mówią o kotach, a mniej (ale także, tłumacząc m.in. jak koty pomogły im wyjść z psychicznych dołków) o sobie. Rozszerza to odbiór, ale już same ujęcia kotów często wystarczały.

Wyjątkiem jest ładna legenda o tym, skąd się wzięło tyle różnych kotów w Stambule. Bez napisów nijak bym tej opowieści nie pojął.

Mimo cezury wiekowej, nie ma w filmie grama przemocy (ani razu nie musiałem dzieciom oczu zasłaniać). Pokazywanie walki kotów kończy się w chwili prężenia przed walką, syczenia i machania pazurami w powietrzu, szczur spokojnie się oddala przed polującym na niego kocurem, większość wzmianek o przemocy wobec kotów to pojedyncze zdania w opowieściach pojedynczych opiekunów. Wyjątkiem jest scena, gdy podczas wywiadu przynoszą jednemu z nich kociaka, którego poranił dorosły kot. Nawet ten wątek jest jednak delikatny raczej niż brutalny i z zakończeniem zawieszonym nieco w próżni pozostawia widza oczekującego raczej szczęśliwego zakończenia tej historii.

Tempo filmu jest powolne. Zdarza się, że przez całe minuty z ekranu nie pada ani jedno słowo. Wtedy jednak kamera towarzyszy kotu (lub kotom) w jego podróży przez miasto i nie odczuwa się tego milczenia jako problemu. A nawet wręcz przeciwnie, lektor mógłby widza rozpraszać (sprawdzić, czy nie sir David Attenborough).

Co, po prawdzie, dobrze oddają oba ujrzane (post factum) trailery filmu. Ten film cały tak wygląda, tylko miast dwóch trwa osiemdziesiąt minut. Jak ktoś lubi koty, nad wyraz przyjemnych. Jak nie lubi, to ani chybi jest antysemitą i niech cierpi. Lub ekscytuje się ujęciami z drona.

22:09, nieuczesany23
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 października 2017

Nasz bohater, udający martwego ze względów podatkowych (ISBN: 83-86211-88-1), szwenda się po ulicach, a by nie zostać rozpoznanym ma na głowie czapkę z daszkiem i kaptur bluzy. W Ameryce czasów dzisiejszych. Jak na moją wiedzę, to jego obecność wśród żywych zostałaby zauważona już po paru minutach chodzenia - ale może za dużo filmów o służbach specjalnych oglądam. Tym bardziej, że jako jeden z nielicznych na ulicy w czapce i kapturze byłby pierwszy w kolejce do rutynowej kontroli u każdych spotkanych policjantów. 

Kopolocja chce też sprywatyzować więzienia ("korpaka" nie brzmi już tak dobrze niestety; "korpudło" też nie; ale już "korpierdel" i owszem).

No tak, nasz pan glina to nie jest zwyczajny glina, to by było zbyt proste. To były żołnierz służb specjalnych wysyłany na misje w pełni incognito. To 

A medal dostał "za przeżycie". To samo osiągnięcie, osiągnięte szczęśliwym przypadkiem, zrobiło z niego superbohatera. 

Ciekawa, bardzo nie-hollywoodzka jest twarz Kaina, przeciwnika Peleryny w tym odcinku:

To, trzeba przyznać, jest zaleta tego serialu: twarze grającyh tu aktorów nie są banalne. Fantastyczna jest twarz Jamesa Fraina w roli Szacha, a - jak wspomniałem powyżej - główny bohater też ma twarz niejednoznacznie dobrą. Teraz ten odbiór zmienia jego podobieństwo do Bękarta Boltona (przez co, gdy trafia się na scenę, gdy klęczy nad leżącą na ziemi zakrwawioną osobą, przez chwilę ma się wrażenie, że to on jej ten rany zadał), ale i przed popularnością fizis Ivana Rheona nie była to twarz tak dobrodusznie prosta jak u Jasona O'Mary. Kain, czyli Raza Jaffrey, też się w tę tendencję wpisuje. Nawet Summer Glau, mimo swej popularności, ze względu na swą charakterystyczną urodę grywała postacie charakterystyczne a nie typowe dla gatunku piękne "damsel in distress".

Peleryna włamuje się do Szacha i dostaje wpierdziel. Przed śmiercią ratuje go Orwell, czyli Summer Glau, biegnąca ku niemu w butach na wysokim obcasie. Gdy ów dogorywa dusząc się, ona cały czas mówi mu o kolejnych swych planach przeciwko policyjnej iwil megakorpo, a gdy się wygada - wyrzuca go z auta obok obozowiska jego znajomych. Gdzie ratuje go, biegnąc ku niemu w butach na wysokim obcasie, Iza Miko.

IZA MIKO WATCH: 8-ma minuta: podbiega do umierającego Peleryny w butach na wysokim obcasie przez jakieś 3 sekundy, po czym wypowiada trzy słowa; przez kilka sekund widać ją w zbiorowej scenie ratowania protagonisty, po czym wypowiada trzy kolejne słowa (w obu przypadkach pierwszym z tych słów było imię adresata wypowiedzi) i odbiega w butach na wysokim obcasie; po chwili przybiega i przykłada Pelerynie pijawki do szyi.

IZA MIKO WATCH: 9-ta minuta: uczestniczy w dyskusji o truciznach i antidotach w roli osoby, która nic nie wie i zadaje pytania. Dzięki temu pozwala Maxowi Maliniemu wyrzucić z siebie cały infodump wypowiadając przy tym tylko pięć słów. Później widać ją w sumie kilka sekund w czasie dalszej części resuscytacji krążeniowo-oddechowej.

Po wyleczeniu ze skutków działania trucizny Peleryna strzela focha dyrektorowi tego całego cyrku i się wyprowadza. Szwendając się po mieście i tunelach znajduje zacnie urządzony pustostan w korytarzach tuneli, a potem ściąga tam cały znaleziony lub kupiony za gotówkę sprzęt. I wszystko to w dniach, gdy telewizja wciąż pokazuje jego twarz całemu narodowi. Ale udaje mu się uniknąć rozpoznania, bo nosi kaptur. Siur.

Po czym ze znalezionego w okolicy złomu buduje sobie do treningu tam maszynę wystrzeliwującą noże. A gdy ta wystrzela w jego kierunku noże zbyt szybko, stara się ją przekonać by zwolniła miast po prostu zejść z linii strzału.

Urządzając swoją jamę Peleryna popełnia podstawowy błąd: wiesza na ścianie zdjęcia osób związanych z jego superbohaterską działalnością, a tuż obok - zdjęcie swojej rodziny. To proszenie się o kłopoty i mam nadzieję, że scenarzyści to wykorzystali.

Za to scena, gdy urządzanie zaczyna od tego, że kupuje na stoisku komiks o Pelerynie, jest całkiem fajna.

Ten cały Hugo Protagonista ma twarz w niektórych ujęciach przypominającą Bękarta Boltona. Do tego zdarza mu się robić grymasy, jakby był sadystycznym psychopatą (na przykład gdy nowonarodzonemu synowi opowiada do kogo strzelał pradziadek, a do kogo dziadek).

By lepiej się przygotować do kolejnego starcia z Szachem i jego pomagierem-najemnikiem Kainem po treningu z nożami Peleryna zaczyna studiować trucizny. Czyta książki i eksperymentuje z nimi. Nadal w swym bezpłatnym zrujnowanym lokalu, mając ledwie kilka dolarów w kieszeni, bez możliwości skorzystania z żadnych ze swych dotychczasowych kanałów i ukrywając się przed ludźmi Peleryna zdołał zdobyć lub wytworzyć kilka trucizn, zdobyć książkę o truciznach i zeszyt do notatek. I to wszystko w nad wyraz krótkim czasie, bo Szach chce zabić sekretarza ds. więziennictwa lada dzień, nim za dni kilka odbędzie się kolejne przesłuchanie komisji.

Całkiem rozsądnie Peleryna z czapki pilotki wykrawa sobie maskę. Szkoda tylko, że wcześniej nad wyraz nierozsądnie udał się do Szacha i wdał z nim w (przegraną) walkę bez niej. Właściwie to owa scena, gdyby choć odrobiny trzymać się realizmu, kończyłaby jakiekolwiek wątpliwości Szacha co do tożsamości Peleryny. I życie członków jego rodziny.

Ach, tytułowy (każdy odcinek serialu ma jakiś tytuł i kilka - ten, zdaje się, pięć - tytułów "rozdziałów") Tarot to tajne zgrupowanie morderców. Tak tajne, że karta tarota ("Wieża") wytatuowana na nadgarstku Kaina "może być pierwszym dowodem na to, że faktycznie istnieje". I tak tajne, że każdy z nich ma wytatuowaną kartę tarota, żeby się lepiej wtopić w tłum i nijak nie dało się go rozpoznać.

Summer Glau dostaje się do wytwornej restauracji, gdzie Szach je kolację, podając się za wpływową blogerkę. Takie rzeczy, panie, to tylko w Ameryce...

Podobnie jak w pierwszym odcinku ostatni rozdział nosi tytuł "The Cape vs ...". Tam był to "Chess (Round One)", tu jest to "Cain". Co nie dziwi zważywszy na popularność frazy "finałowa walka".

I ponownie udana jest ostatnia scena, ujęcie wręcz. Szach w czasie pierwszego starcia mówi pokonanemu Pelerynie: "Myślałem, że to [konfrontacja między nimi] będzie bardziej zabawna". Więc gdy widzi Pelerynę ponownie, uśmiecha się dokładnie tak, jak psychopata cieszący się, że właśnie przybyła mu fantastyczna rozrywka w postaci fanatycznie śmiertelnego wroga powinien.

W rolach postaci niewidzianych w pierwszym odcinku: w roli ofiary planowanego morderstwa - doktor Emil Hamilton z "Man of Steel" (i zarazem Zimmerfield z nowej "Holistycznej agencji detektywistycznej Dirka Gently'ego"). W roli mordercy-truciciela - niedoszły mąż Joan Watson z serialu "Elementary". W roli żony zdradzieckiego kolegi Peleryny - Kathryn Munson, brutalnie zamordowana w "Loganie"[citation needed]. W roli jednego z opryszków - pijaczek z odcinka "Mortal Kombat: Legacy II". Jako oficer Phillips - komandor Kelby ze "Star Trek: Enterprise". A w roli bezimiennego bywalca parku - bezimienna postać z "Dark Knight Rises", "Torchwood", "Parks and Recreations", "Iron Man 2", serialu "Heroes", "Indiany Jonesa i królestwa kryształowej czaszki", dwóch odcinków "House M.D." i wielu, wielu innych.

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA