RSS
niedziela, 27 listopada 2016

Kolejny film ze świata MCU, który zadaje ważkie pytania, szkoda jedynie, że odpowiada na nie jedynie kopnięciem z półobrotu.

Serio, usiłowałem wymienić kto się tu z kim bije, ale zaczęło to przypominać przepis kucharski lub książkę telefoniczną. Scen walk grupowych jest tu kilka, a do tego jeszcze parę "wyjść na solo".

Niezmiernie się dziwię, że tłumacze nie przetłumaczyli tytułu tak, jak jest w Polsce znany - jako "Wojnę Secesyjną". I widzowie wiedzieliby, skąd taki podtytuł, i pasowałoby: w finale Kapitan Ameryka z kolegami dokonuje secesji i odłącza się od reszty Zemścicieli.

Kiedyś chwaliłem sobie wielce wielojęzyczność w "Czterech Pancernych" w opozycji do wyłącznie anglojęzycznych produkcji Hollywood. Jeszcze niecałą dekadę temu wielojęzyczne "Bękarty Wojny" (muszę kiedyś wreszcie obejrzeć) Quentina Tarantino były właśnie tym - filmem Tarantino, więc "żonglującym gatunkami", więc można tam wstawić inne języki. A teraz w blockbusterze słyszę rosyjski, niemiecki, rumuński i swahili - w których to językach cześć dialogów zdaje się ważna dla fabuły (aczkolwiek nie kluczowa; to byłaby przesada).

Bucky wsiada na motocykl korzystając z tych samych praw fizyki, dzięki którym baron Munchhausen wyciągnął się z bagna za włosy. 

Ja pierdzielę, Artur Dent AKA doktor Watson AKA Bilbo pojawił się w MCU! No, tak - wszakże kolejnym filmem MCU będzie "Doctor Strange" z Shelockiem AKA Smaugiem w roli głównej. Jeśli ten urzędnik, którego gra Martin Freeman będzie miał co najmniej jedną scenę z dr. Strangem w wykonaniu Benedicta Cumberbatcha, rzeknę że kino II dekady XXI wieku scenami tego duetu stoi.

A jeszcze na dodatek jeśli przesłuchujący Bucky'ego urzędnik nie nazywał się kiedyś Peter Parker, to zapewne wygrywa większość konkursów na jego sobowtóra. Za to kaleczy język rosyjski tak, że aż więdną uszy każdego na wschód od Mississippi, w tym i mnie.

Tobey Macguire ponownie w roli Spider-Man'a

W tym filmie po raz pierwszy w MCU pojawia się Spider-man. To nie jest jego zdjęcie.

W roli Spider-Mana - zupełnie nowa twarz! Jako podstępny Zemo o twarzy Petera Parkera - protagonista "Good Bye Lenin!". Najwyraźniej oszukiwanie innych weszło mu w krew.

Część fabuły tyczy całego oddziału podrasowanych magiczną miksturą "Zimowych Żołnierzy" stworzonych przez w tajnej bazie na Syberii w 1991 roku z doświadczonego oddziału zabójców. Głęboka Rosja, dwa lata po upadku ZSRR - a w związku z obowiązkowym parytetem rasowym jeden z nich jest czarnoskóry. 

W roli matki studenta poległego w Sokovii - Mariah Dillard z serialu "Luke Cage" o głosie Królowej Matki z serialu "Black Panther". Jako Sekretarz Stanu - Hrothgar z tegorocznego serialu "Beowulf: Return to the Shieldlands", znany też jako Leto Atryda. Ukrywający się w Cleveland rosyjski agent w "X-Men: First Class" był radzieckim radiotelegrafistą. 

Jako młoda ciotka Petera Parketa - Margaret z "Czterech pokoi".

Szefa ochrony gra prezydent z "Rastamyszy". Doktora Broussarda gra doktor Fine z "Kpt. Ameryki: Zimowego Żołnierza". Jednego z pilotów helikoptera gra pilot helikoptera tak doświadczony, że tę rolę pełnił już w "Ucieczce z Nowego Jorku". Inny pilot helikoptera w "Dyktatorze" zabrał na latającą przejażdżkę nad Nowym Jorkiem samego Hafeza Aladeena. 

Jedyną poza tym wymienioną w obsadzie osobę, którą mógłbym rozpoznać jest Oktawia z rodu Julii z "Rzymu", ale gra wyłącznie głos kolejnej Sztucznej Inteligencji stworzonej przez Tony'ego Starka. W rolę attache kulturalnego wcielił aktor, który do tej pory grał już technika na wystawie w "Iron Manie 2", technika w studiu Mandaryna w "Iron Manie 3" i najemnika w "Avengers: Czasie Ultrona"Dwóch aktorów grało wcześniej w "Avengers", ale trudno jednego z nich rozpoznać, skoro grał postać opisana jako "Faceless Pilot".

Głos jednego z dziennikarzy znany jest mi z kilku ról w "The Big Bang Theory". Student MIT otwierał drzwi w "Doktorze Strange'u", inny strażnikiem Pym Technologies w "Ant-Manie", gdzie pracował też jeden z uczestników pogrzebu Peggy Carter. Inny uczestnik tego pogrzebu leciał samolotem w filmie "Batman v Superman", był na imprezie w "Avengers: Czas Ultrona" i szedł chodnikiem w "Niesamowitym Spider-Manie", a jeszcze inny był sąsiadem w "Ant-Manie". Szwajcarski ambasador to dotychczasowy nadzorca w "Ant-Manie" i mąż w "Zimowym Żołnierzu".

Jednego z żołnierzy sił specjalnych dla przechodzień z "Zimowego Żołnierza". Technik był technikiem już w "Fantastycznej Czwórce" i "Terminatorze: Genesys".

Pozostałych dwóch setek aktorów nie kojarzę (co nie jest niczym dziwnym, zważywszy na fakt, że dla prawie setki, w tym całego wymienionego z nazwisk chóru, to jedyna pozycja w filmografii), ale sporą część będę miał jeszcze okazję zobaczyć, czy to w "Legionie Samobójców", czy w "Wonder Woman", czy w "Max Steel" czy też w innych tego typu produkcjach. Wszak kto raz w kocioł filmów dla geeków i nerdów wpadnie, zbyt łatwo go nie opuszcza.

piątek, 18 listopada 2016

Fantastyczny odcinek, zajmujący się w komediowy (pojawia się znany już Izzy Moreno!) sposób niebanalną sprawą zamrożonego Rastamana: w czasie nalotu na miejsce podejrzane o produkcję narkotyków policjanci znajdują kapsułę kriogeniczną z zamrożoną gwiazdą reggae. Kapsuła zostaje zabrana na komisariat, gdzie o ciało zmrożeńca kłóci się zamrażający go doktor (który chce go ożywić) z jego małżonką (która chce go pochować i tym samym zgarnąć majątek gwiazdy), a nikt nie wie, jaka jest podstawa prawna zamrożonego ciała, które być może można przywrócić do życia.

W to wszystko wmieszuje się komediowa postać rekurencyjna (w sumie występująca w 21 odcinkach!), Izzy Moreno. Klucz do odmrożenia zamrożonego ciała wymyśla podstarzały naukowiec, w czasie stanów flow. Gdy w nie wpada, trzeba go karmić i tę robotę dostaje Izzy, który dowoził tam pizzę, ale staruszek go polubił. Kiedy staruszek umiera, jego asystent postanawia samemu przywrócić gwiazdę reggae przywrócić do życia. Gdy Izzy kradnie z komisariatu kapsułę, żona Rastamana jedzie do laboratorium i zabija asystenta naukowca. W ten to sposób dysponentem ciała zostaje Izzy.

Izzy natychmiast kontaktuje się z telewizją, gdzie na wizji próbuje uchodzić za wybitnego naukowca, chcąc na tym zbić interes. Wychodzi mu to jak zawsze, czyli podczas kilkuminutowego połączenia na żywo ze studiem TV, wpierw krzyczy na psa, by przestał szczekać (pies znacząco wabi się Lazarus), a potem mówi do stojącego za kamerą dostawcy sushi, by położyli zamówione dania i wzięli sobie piniądze ze stołu - i jeszcze krzyczy o dodatkowe wasabi. I to wszystko na oczach milionowej publiczności.

Równocześnie Izzy podejmuje zaproszoną jeszcze za życia naukowców wycieczkę japońskich biznesmenów, którzy są zainteresowani cudem wskrzeszenia. Udaje im się ich namówić na produkcję "małych breloczków i naszyjników w kształcie kapsuły z ciałem w środku, które po przełamaniu świeciłyby jak latarka" i uzyskać 30% zysku z tego interesu. Zanim jednak dobije interesu, Japończycy proszą, by przy cudzie wskrzeszenia obecny był zespół gwiazdy reggae, a gdy Izzy po nich jedzie, zastaje tam żonę mroźlika, która chce go zabić, więc z nieznanych powodów jedzie z nim (i kapelą) do Japończyków. Tam dopadają ich policjanci i zaczyna się szamotanina, w czasie której kapsuła kriogeniczna wpada do oceanu i odpływa w siną dal.

By podkreślić komediowość odcinka, na komisariacie trwa naprawa klimatyzacji, więc wszędzie kręcą się mało wydajni budowlańcy. Gdy trafia tam jeszcze kapela reggae, nieprzerwanie muzykalna, poziom absurdu wybitnie wzrasta.

Tak zagmatwana fabuła pozwala usłyszeć kilka fantastycznych fraz. "There's a big difference between making instant coffee and trying to bring a Rastafari in back from the dead.", rzecze det. Rico Tubbs do naukowca. "It's a fad for you back home. It's got kind of kryo-krypto-buddha-reagge conflaguration.", rzecze nieco rasistowsko Izzy do Japończyków.

Do tego posłuchać można fantastycznego jamajskiego akcentu, zwłaszcza w scenie gdy policjantki wypytują kolegę z zespołu o zmrożeńca. Nie wiedziałem do tej pory, że "waiting" w ich mowie brzmi jak "witing" ("whiting"), bo "a" jest zupełnie nieme.

Sam zamrożony mężczyzna to ponoć gwiazda reggae, ale jak puszczają jego piosenkę, to okazuje się, że to takie disco jamajko. Za to kapela już jest reggae całą parą.

Odcinek kończą ujęcia na kapsułę kriogeniczna unoszącą się na falach wpierw na tle Miami, a potem zachodzącego Słońca... Istne cudo, dla którego człowiek jest w stanie zapomnieć o tym, że ktoś na pewno zdążyłby ją znaleźć nim tak daleko od brzegu by odpłynęła.

Nie wiem, które z nich jest bardziej absurdalne, więc pokażę oba.

Naukowcem - asystentem starego geniusza jest mikrobiolog z "12 małp". Jako prawnik żony zmarźlika - Dr. Otto Octavius z drugiego z trylogii "Spiderman-ów". Jako Simmers - Marriner z epizodu przygód Siódmego Doktora Who. W pozostałych epizodycznych rolach aktorzy znani głównie z tej epizodycznej roli.

Tagi: Miami Vice
23:40, nieuczesany23
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 listopada 2016

Policjanci z Miami w świecie filmów snuff. Pamiętam, że kiedyś krążyła plotka, że jeden z filmów snuff jest prawdziwy i pokazuje prawdziwe morderstwo ofiary. W odcinku rzecz tyczy właśnie owego filmu.

Sonny wpierw jest mocno nieprzekonany do sprawy ("Po co mamy się zajmować morderstwem na filmie, skoro mamy tyle prawdziwych?"), ale w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że faktycznie aktorka na ekranie jest martwa i angażuje się w sprawę całkowicie, aż w finale nawet w związku z tym zaangażowaniem łamiąc zasady pracy policjanta bije reżysera - mordercę po mordzie. Mimo zaangażowania jednak przegrywa, bo dowody, które zdobył w czasie śledztwa są jedynie poszlakowe i choć wie, że scena morderstwa na filmie jest zapisem rzeczywistego zabójstwa, to nie może tego bezsprzecznie udowodnić w sądzie i morderca dalej chodzi po wolności. Zdruzgotany tym, po obiciu mordy reżyserowi odchodzi w mrok miamskiej ulicy.

Kilka scen w tym odcinku tyczy doskonałości w stylu kręceniu reżysera, którego praca i kunszt na tym polegają, by zadane rany i morderstwo wyglądały jak prawdziwe. Ironiczne jest więc to, że scena, która jest najordynarniejszą post-edycją w całym serialu trafia się właśnie w tym odcinku, gdy Sonny rozmawia z owym dbającym o szczegóły reżyserem: gdy Sonny pyta go o to, gdzie można spotkać grającą u niego aktorkę, kadrowanie zmienia się na takie, w którym widać wyłącznie twarz Sonny'ego i tył głowy pochylonego reżysera, podczas gdy głos z off'u, zupełnie inaczej brzmiący niż reżyser zdanie wcześniej i zdanie później, podaje adres miejsca.

Choć najordynarniejszy, nie jedyny to przykład dziwnego montażu odcinka. Gdy Sonny i Rico trafiają wreszcie w owe miejsce, to Rico rzuca uwagę, że w takich miejscach mogą być rekrutowane aktorki do filmów - choć to Sonny usłyszał ten adres, z podobnym komentarzem, od reżysera w ww. scenie. Do tego fryzura Sonny'ego zmienia się kilkukrotnie: inną ma w scenie nocnej podróży autem po mieście, inną podczas nocnej rozmowy z Tubbsem na jachcie, a inną w pozostałych scenach. Podejrzewam, że pierwotnie ten odcinek miał wyglądać znacznie inaczej...

W roli reżysera - Jim Brass z "CSI: Las Vegas", mnie znany jako porucznik Welker z "Kaczora Howarda". Jako prokurator okręgowy - sam Albert Rosenfeld z "Twin Peaks":

Twarz aktora porno, który oskarżył reżysera o morderstwo wydała mi się jakby nieco znana, ale nie mogła - aktor zmarł w wieku 33 lat po trzech ledwie epizodach w produkcjach filmowych. Z trzech biorących udział w filmie snuff aktorek, jedna była potem matką poszukiwaną przez Arnolda Schwarzeneggera w "Kindergarten Cop", druga później grała jedynie epizody, a trzeciej nie było, bo ją reżyser zamordował i pojawiła się tylko "jedno z sześciu ciał kobiecych z ranami kłutymi znalezionymi w czasie kręcenia filmu". 

Specjalistę od pornografii (fantastycznie lekko świnkowato wyglądającego gościa, który ma bazę danych wszystkich aktorek i ich filmografii, jak cuda w postaci listów erotycznych z czasów Wojny Secesyjnej czy erotycznego graffiti z Pompejów) gra kontroler lotów z "Miami Vice" z 2006 roku.

Do ścieżki dźwiękowej załapały się dwa kawałki Depeche Mode, jakkolwiek gdy Sonny samotnie przemierza ulice Miami leci akurat coś innego ("The Edge of Town" w wykonaniu The Truth).

Tagi: Miami Vice
23:37, nieuczesany23
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 listopada 2016

Fenomenalny odcinek! Otwiera otwiera go widok na twarz Briana Dennehy'ego, znanego wszystkim jako zły szeryf w "Rambo", a niewielkiej grupie z pozostałych 169 jego ról. Zamiast zwykłej roli przedstawiciela prawa, tu jest odzianym w jedwabie i szkarłaty teleewanglistą materializmu. Jego telekazanie o dobrze materializmu jest ukazane wybitnie szyderczo, gdy głosi wprost, że chce pieniędzy, by otaczać się rzeczami, bo rzeczy są z materii, a w materii tkwi Bóg, a potem na dokładkę dodaje cudne zdanie: "Jeśli zadzwonicie i wpłacicie 50$, to dostaniecie tę całkowicie bezpłatną broszurkę o dobroci materializmu".

Gdy ów telewangelista głosi swe kazanie na ekranie jego partnerka zostaje złapana przez naszych dzielnych gliniarzy na próbie zakupu narkotyków. Gdy oni prowadzą dochodzenie, m.in. przesłuchując łysego jak kolano innego telekaznodzieję (którego gra łysy jak kolano dyrektor szkoły w "Powrocie do przyszłości"), konkurenta naszego wielebnego, Tubbs zostaje wrobiony w próbę gwałtu na pomocnicy wielebnego.

Podejrzenia padają na wielebnego, ale ów poddany inwigilacji, okazuje się być istnym świętym: w ukryciu przed innymi zdejmuje swe strojne szaty i incognito pomaga biednym w przytułkach, gotuje obiady dla bezdomnych, etc., na pomoc którym wydaje gro zarobionych w telewizji pieniędzy. Gdy policjanci zdają sobie sprawę, że stać za tym musi ktoś inny, kierują śledztwo na nowe tory.

I tu spotykają Szybkiego Eddiego, którego gra Ben Stiller. Prawdę mówiąc, gdyby nie to, że zapowiedziano go w napisach, nie poznałbym go w tej roli:

stylówa godna Zoolandera

Od niego dowiadują się, że konkurent chce załatwić wielebnego, by przejąć jego kanał w telewizji satelitarnej. Ów konkurent pogrążony jest akurat z stanie ekstazy, z którego wychodzi na swe wieczorne kazanie (w telewizji lokalnej), gdzie prorokuje, że Bóg oczyści Ziemię z grzesznego towarzystwa wielebnego, niebo się rozstąpi i Bóg ześle ogień i pioruny na wielebnego za dokładnie dwie godziny i dziesięć minut - po czym pada na ziemię, wpadając przy okazji w stan komy.

Po dwóch godzinach i dziesięciu minutach wielebny rozpoczyna swe kazanie i wtedy na niebie pojawia się błyskawica, która uderza w talerz anteny satelitarnej i pali całą elektronikę w studiu, nikomu nie czyniąc jednak krzywdy. Przez chwilę widz może się zastawiać, czy to faktycznie Bóg zesłał ów piorun, ale przeszukanie miejsca zdarzenia pozwala znaleźć narzędzia, dzięki którym sprawiono, że w sieci nastąpiło przepięcie, a tuz obok nich - papier śniadaniowy należący do głównego elektryka.

Gliniarze usiłują przesłuchać konkurenta, ale ów tkwi w komie kilkadziesiąt godzin. Jak się okazuje ze słów kaznodziei, to dla niego nie pierwszyzna. Gdy się jednak po paru dniach z komy budzi, czym prędzej czmycha na wieżę elektryczną, po czym dotyka kabla i ginie.

Tak jak odcinek fantastycznie rozpoczyna scena telekazania, tak i fantastycznie ją kończy. Wielebny na tle zrujnowanej scenografii przyznaje szczerze, że jest w finansowym dołku i potrzebuje pieniędzy na nowy sprzęt, opłaty, jak i terapię rehabilitacyjną dla swej uzależnionej od narkotyków partnerki i że nie wie, czy warto wydawać na niego pieniądze. Nie namawia do wpłacania, lecz mówi "Jeżeli chcecie, wpłaćcie pieniądze. Jeżeli nie - i tak was kochamy!". I po paru chwilach licznik zebranych pieniędzy zaczyna rosnąć - wpierw do sumy 64$, by po kilkunastu sekundach dojść do ponad 142 tysięcy dolarów. Sonny i Tubbs obserwują to na ekranie telewizora w pracy, po czym Sonny sięga po pilota mówiąc, że najlepsze w telewizji jest to, że zawsze można ją wyłączyć.

Wśród utworów w odcinku - bardzo na miejscu "Satellite" The Hooters. Bardziej na miejscu byłoby tylko "Jesus He Loved Me" Genesis.

I jakby jeszcze tego było mało, Switek (będący w serialu humorystycznym akcentem) ma kilka kwestii mówionych, które mogą wywołać uśmiech na twarzy. Nic więc dziwnego, że odcinek spodobał mi się znacznie bardziej niż poprzedni.

Jak wspomniałem, w rolach rywalizujących ze sobą kaznodziejów - zły szeryf z "Rambo: Pierwsza Krew" i łysy jak kolano Strickland z trylogii "Powrót do przyszłości", znany też jako Stinger z "Top Gun" czy det. Lubic z "Władców Wszechświata", w którym to filmie He-Man'a gra Dolph Lundgren. W roli Bena Stillera - Ben Stiller, ale mało do siebie podobny.

W roli uzależnionej partnerki wielebnego - Ronda Ray z ekranizacji "Hotelu New Hampshire". Do tego garść aktorów wyłącznie epizodycznych oraz gratis - w niewymienionej w napisach roli więźnia - Patti Negri, która (według biogramu na stronie IMDB) "została wybrana numerem jeden wśród mediów, wróżek, tarocistów, wiedźm i innych praktyków magii w latach 2014-2015". I could not see that coming, ale ona na pewno i owszem.

Tagi: Miami Vice
15:05, nieuczesany23
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 listopada 2016

Po dwuodcinkowej i prawie dwunastomiesięcznej przerwie wróciłem do serialu. I na początek (czwartego sezonu) dostałem kolejną gorzką historię w żywych kolorach i stylizacjach. Może sprawiła to przerwa, może początek sezonu - a może praktycznie brak muzyki w odcinku - ale mniej mi się ten odcinek spodobał od poprzednich.

Wbrew pozorom to nie jest Kirstie Alley.

Fabula jest gorzka: pani prokurator o wyglądzie Kirstie Alley usiłuje wsadzić za kratki znacznego lichwiarza, głowę "przestępczej rodziny", którego zdybał Sonny. Udało mu się to dzięki informatorowi, którego personaliów w czasie procesu Sonny postanawia nie zdradzać w obawie o jego życie. Po odmowie wykonania rozkazu sędziego w tej sprawie Sonny trafia do aresztu ("into custody"). Sam mafioso zaczyna likwidować potencjalne źródła przecieku, a gdy poznaje personalia informatora, zleca swym ludziom sprowadzenie go do aresztu, w którym przebywa Sonny (oraz lichwiarz, któremu sąd odmówił prawa do kaucji) i zamordowanie na jego oczach.

Po śmierci informatora Sonny od jego syna otrzymuje skrzynkę z dowodami, które mają bezwzględnie pogrążyć lichwiarza. Ów, od początku procesu dokonujący za pomocą swego prawnika (nieco podobnego do białego gliniarza z "Gliniarza z Beverly Hills") obstrukcji i szukający okazji do przerwania procesu (m.in. zastraszając świadków) korzystając ze swej zbrodniczej drużyny podkłada walizkę z pieniędzmi w samochodzie jednego z ławników i wysyła o tym informację do sądu. Oznacza to, że proces okazał się wadliwy, a wyrok będzie łatwy do podważenia, więc sędzia kończy proces uwagą, że będzie w tej sprawie niebawem kolejny proces i nasz bandyta wychodzi na wolność.

Tam, tuż za drzwiami sądu, lichwiarz spotyka syna informatora, który zrozpaczony utratą ojca (najwyraźniej bezcelową, skoro zbrodniarz wychodzi z sądu na wolność) mierzy do niego z pistoletu. Od zabicia i kary co najmniej kilkunastu lat więzienia powstrzymuje młodzieńca Sonny, mówiąc mu, że nie tego chciałby dla niego jego ojciec i dodając, że jego cel będzie wolno chodził tylko do początku kolejnego procesu. Widząc i słysząc to wszystko, mafioso się uśmiecha pod nosem, odwraca i paląc cygaretkę wsiada z obstawą do swego auta.

W roli podobnej do Kirstie Alley pani prokurator - Hera z "Xeny" i "Herculesa" czy Evil-Lyn z "Masters of the Universe" (w którym He-Man'a gra Dolph Lundgren), czyli Holly z fenomenalnego "They Live".

Informator swym wystąpieniem uzupełnił listę epizodów w klasykach telewizji owych czasów - grał bowiem w serialach "MacGyver", "Drużyna A", "Moonlightning", "Magnum", "Riptide" i "Kojak", jak i w pierwszym "Życzeniu śmierci". Jego syn zaś to Joey Walsh z "Urodzonego 4 lipca".

Sędzia był komendantem policji w "Ghostbusters II", mafiosem - dr Abraham Erskine z "Kapitana Ameryki", znany fanom "Igrzysk śmierci" jako mistrz ceremonii. Reszta obsady niczym się nie wsławiła, choć część mogłem już ujrzeć w którymś z wielu seriali owego dekady.

Tagi: Miami Vice
12:59, nieuczesany23
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 października 2016

Finał sezonu, a ostatecznie i serialu - choć producenci tego raczej nie przewidzieli, kończąc cliffhanger'em (po którym występuje plot twist / game changer). Ale po kolei:

Det. David Hume głowę ma zaprzątniętą pytaniami o pochodzenie i motywację swego partnera, androida Favre'a. Namawia panią doktor, by mu pozwoliła "wgrać sobie" backup danych androida, po której to operacji wpierw widzi rzeczy i mówi o tym, a po paru sekundach pada na ziemię z płaskim EEG. Jego ciało porywa android, który go leczy (wgrywając zapewne do jego głowy nowe dane), a potem zaprowadza do swego stwórcy. 

Gdy tam docierają, superkomputer ukazuje im się wpierw na ekranie jako fluorescencyjny sześcian, udziela im informacji, że Hume naszpikowany jest urządzeniem namierzającym, więc będą za parę minut przybędzie tu asesor ze swymi ludźmi, arsenałem broni i złowrogimi - przede wszystkim względem stwórcy - zamiarami. Android musi rozwiązać "dylemat więźnia", dostając władzę nad bronią mogącą zniszczyć szturmujący oddział policji, co też czyni. 

Później ich oczom ukazuje się lewitująca połówka ciała androida o postarzałej twarzy Favre'a i przedstawia się jako stwórca Favre'a, a zarazem jako "zgrana do marnego ciała androida najpotężniejsza inteligencja, jaka istniała na Ziemi". Udziela kilku infodump'ów, po czym wpada asesor z kolegami i ginie pod kulami policjantów. Próbuje swym ciałem bronić go Favre, co kończy się dla niego stanem krytycznym.

Odcinek i sezon kończy się tym, że android na stole operacyjnym celem regeneracji poważnie uszkodzonych tkanek ciała wchodzi w stan hibernacji, z której nie wiadomo, czy się obudzi (najwyraźniej też chodzi na systemie Windows XP) (to wspomniany cliffhanger), det. Hume godzi się z żoną,

(podczas której David Hume mówi "A hundred percent? What is that? What is that in this world we're living? How can anyone feel absolutely about anything anymore?", które to słowa będę określał cytatem z Davida Hume'a, empirysty, by drażnić amatorów filozofii)

po czym w ostatniej scenie na ekranie videofonu asesora, który wydał rozkaz rozstrzelania ciała stwórcy i wysadzenia budowli, którą zajmował, pojawił się fosforyzujący sześcian, dokładnie identyczny, jak w schronie stwórcy - i wita się z nim (to wspomniany game changer).

Podsumowując - jestem zdumiony, że to tak dobry serial i zdziwiony, że się nie utrzymał. Może był za drogi, może publika nie była gotowa. Dziś miejscami zdaje się przestarzały (brak jest na przykład telefonów komórkowych, za to zdarza się budka telefoniczna), gra aktorska jest typowo telewizyjna, ale nadal ma pomysł na serial, na świat i na kilkanaście ciekawych fabuł. Z chęcią obejrzałbym drugi sezon, gdyby po gamechanger'ze utrzymywał ten sam poziom.

środa, 19 października 2016

Przedostatni odcinek sezonu (i serialu) ponownie nie porusza zbytnio głównego wątku - czyli poszukiwania stwórcy androida alfa, lecz dotyczy nadużyć policji w futurystycznym świecie. Przy okazji ukazuje nieco kulisy ówczesnego wymiaru sprawiedliwości.

Okazuje się bowiem, że po wykryciu przestępstwa nagrywa się wspomnienia wszystkich świadków zdarzenia, po czym łączy się je we wspólną wizję, na bazie której orzeka się o winie. W tę wizję można wejść ("używając technologii Rekall", jak mówi pracownica archiwum), a stając w miejscu, gdzie stał któryś ze świadków, można ujrzeć scenę jego oczami.

Odcinek opowiada o nad wyraz skutecznym policjancie z "oddziału centralnego", który w czasie pogoni za zbiegiem z więzienia zabija go, choć ów został osaczony i nie sprawiał wrażenia bezpośredniego zagrożenia życia ściagających go policjantów. Będący na miejscu zdarzenia ludzki policjant Hume słyszy wypowiedziane przed śmiercią słowa zbiega, twierdzącego, że jest niewinny i nie on zabił ofiarę, o której morderstwo go oskarżono. To w połączeniu z owym niepotrzebnym strzałem sprawia, że zaczyna doszukiwać się drugiego dna w działaniach owego uznanego policjanta z centrali - i to doprowadza go do wspomnianego archiwum, gdzie orientuje się (wchodząc w jego wspomnienia), że jedyny świadek samego zabójstwa był zbyt pijany, by cokolwiek zobaczyć.

Fabuła więc dość schematyczna, ale miło było zobaczyć futurystyczne archiwum sądowe. Jedynym zaś ewentualnym nawiązaniem do głównego wątku może być spotkany w wirtualnej przestrzeni tajemniczy mocodawca owego policjanta, którego gra Martin Sheen we własnej osobie:

Oto dowód, jak dobry jest to serial.

Pics or it didn't happen.

Poza nim: w roli podejrzanie zachowującego się policjanta - Ronnie z "Biegnij, Lola, biegnij", znany też jaki mnich Volmar z filmu "Wizja: Z życia Hildegardy z Bingen". Jego partner wsławił się epizodami w serialach "Degrassi: Następne pokolenie", "Legendy kung-fu" oraz (co już go wyróżnia spośród tutejszych aktorów) "RoboCop". Jako pani z sądowego archiwum - Ishka ze "Star Trek: Deep Space Nine", zaś w roli zastrzelonego zbiega - Jack Nicholsen (to nie literówka), aktor ze znajomo brzmiącym nazwiskiem i epizodami w serialach "Earth: Final Conflict" i "Na południe".

wtorek, 18 października 2016

Odcinek zaczyna się widokiem statku kosmicznego z Matplanety. Taki sam bowiem model, jaki był stosowany w "Przybyszach z Matplanety", został użyty tu jako prom na Marsa. Poznałem od razu, bo kiedyś byłem posiadaczem modelu tego statku - niestety w okresie, gdy "Pi i Sigma" mieli wśród mej grupy rówieśniczej lata świetności za sobą, a nim zaczęła dopadać mnie nostalgia, więc po jego uszkodzeniu pozbyłem się go. Niemniej jednak miło znów go ujrzeć.

prom na Marsa

statek z Matplanety

Przyjrzałem się uważniej, wypatrując tego kadru. Identyczne jednak nie są, ale podobieństwo w budowie jest znaczne.

Statek ten wybucha, zabijając znajomego policyjnej pani doktor, który szmuglował na Marsa nowo stworzoną substancję, będącą "biologiczną kością pamięci", stworzoną "za pomocą ludzkiego genu, który występuje tylko w mózgu". Pani doktor zachowuje sobie fiolkę z tą substancją, by ją przebadać, a resztę rzeczy osobistych zmarłego znajomego nie do końca legalnie przekazuje jego bratu, też jej znajomemu.

Ponieważ, każda akcja wywołuje reakcję, za nielegalność działania zostaje zawieszona jako policjant, a za okazane współczucie wdaje się w romans z bratem denata. Korzystając z wolnych chwil bada nadal próbkę substancji, by wraz z androidem odkryć, że do jej produkcji używa się mózgów płodów. Co jest podstawą, by uznać ją za nielegalną i pociągnąć korporację do odpowiedzialności.

W finałowej scenie pani doktor wykrzykuje w twarz producentowi - którym okazał się romantyczny brat denata - że "używacie dzieci do produkcji tego!" i choć wcześniej mowa była o płodach, zgodziłbym się z nią - skoro płód ma już rozwiniętą tkankę mózgową, czyli od szóstego miesiąca ciąży, to staje się istotą ludzką, zwłaszcza, że w tym wieki jest w stanie przeżyć - z pomocą techniki i technologii - poza organizmem matki. Po tym okrzyku pani doktor rozbija fiolkę z drogocenną, prototypową substancją o ścianę. Gdy odchodzi z miejsca zdarzenia, resztki fiolki podnosi z ziemi android i chowa do kieszeni płaszcza.

Szkoda, że denat z fiolką w swej scenie mówi tylko parę słów, mogłoby być miło dłużej posłuchać głosu Longshota, Venoma, Ant-Mana i Havoka z kilku seriali animowanych z lat 90-tych. Brata denata gra Felix Blake z "TARCZOwników", a do tego garść aktorów z tych seriali, co zawsze (choć w tym odcinku wyjątkowo nikogo z "Degrassi: Następne pokolenie", za nad wyraz dużo z serialów "Legendy kung-fu" i "Mutant X").

poniedziałek, 17 października 2016

Fantastyczny odcinek, o głównym wątku zupełnie niezwiązanym z główną linią fabularną. Żona naszego protagonisty Davida Hume'a spotyka starą przyjaciółkę, która chce jej pokazać apartament, w którym mieszka, będący własnością jej majętnego męża. Podczas wizyty pani Hume słyszy krzyki dziewczyny i widzi męża swej przyjaciółki z krwią na rękach, po czym natychmiast ucieka z miejsca zdarzenia.

Policja po zgłoszeniu znajduje ciało, ale nie oskarżonego. Jednak - jest ciało, będzie proces. Przed jego rozpoczęciem ów bogacz stara się podważyć wiarygodność oskarżycielki, m.in. wysyłając jej spersonalizowane wiadomości w oglądanym przez nią programie telewizyjnym. Choć wszystko kończy się szczęśliwym zatrzymaniem oskarżonego, są chwile, gdy widz nie jest tego pewny, bo aktorka grająca Olivię Hume potrafiła ładnie ukazać na twarzy jej wątpliwości względem otaczającej jej rzeczywistości.

Po drodze do szczęśliwego zakończenia jest wiele meandrów: zacząć trzeba od tego, że - skutkiem fabuły poprzednich odcinków - Olivia Hume została poddana parę tygodni wcześniej operacji usunięcia pamięciotwórczego implantu i nie do końca jest pewna swych wspomnień (na przykład nie rozpoznaje zakupionej przez siebie parę miesięcy wcześniej wazy). Później nagle widzi wyłaniającą się z telewizora twarz podejrzanego, po czym okazuje się, że faktycznie do jej odbiornika telewizyjnego wysyłano nielicencjonowany przekaz. Det. Hume zauważa przy łóżku małżonki leki przeciwpadaczkowe, przez chwilę wprowadzając podejrzenie, że one mogły stać za wizjami małżonki. Nie stały, ale kilka godzin później małżonka za ich pomocą dokonuje próby samobójczej, bo chce już przestać być nachodzona przez podejrzanego nawet w snach. A gdy wychodzi z niej żywa - kolejna zmiana pilnujących jej funkcjonariuszy strzela do jej męża i próbuje zabić ją - na co ona odpowiada ogniem.

"You've got here faster than the tabloids", rzecze pan asesor do szefa ochrony korporacji, której dyrektorem jest podejrzany.

Fantastyczna jest scena przesłuchania kochanki podejrzanego, w której uwaga zwrócona jest na detale twarzy - a zwłaszcza na oczy przesłuchującego i przesłuchiwanej. To doprawdy wyjątkowe odejście od zwykle stosowanego w takich sytuacjach kadrowania na całe twarze uczestników przesłuchań.

Czy te oczy mogą kłamać? A i owszem.

Nietypowa jest też - wciąż - obecność przekleństw. W tym odcinku doliczyłem się trzech: "bullshit", "fucking weasel" i nieco bardziej kreatywnego "I don't give two shits about it".

W roli mordercy - dr Geoffrey Howell z "Inwazji łowców ciał" (z epizodami w serialach "Degrassi: Następne pokolenie", "Mutant X", a nawet "Airwolf" czy "Beverly Hills, 90210") o twarzy podobnej do twarzy umiarkowanie starego Roberta Redforta znanego z wielu ról. W roli popierającej jego alibi kochanki - aktorka wyłącznie z epizodami w serialach (w tym "Jak poznałem waszą matkę" i "Detektyw Monk") o twarzy podobnej do twarzy Joey Lauren Adams znanej z roli Alyssy Jones w "Chasing Amy". W roli żony mordercy, też popierającej jego alibi - aktorka z epizodami w "Degrassi: Następne pokolenie", "Earth: Final Conflict" oraz "F/X: The Series" o twarzy wyjątkowo nikogo nieprzypominającej.

W roli szefa ochrony - aktor z epizodami w serialach "Mutant X", "Earth: Final Conflict" i "F/X: The Series" o twarzy przypominającej twarz Neala McDonougha, znanego z roli "Buck'a" w "Kompanii braci", Timothy'ego 'Dum Dum' Dugana w pierwszym "Kapitanie Ameryce" oraz Damiena Darhka w serialu "Szczała".

W roli prawnika korporacyjnego - gość z epizodami w "Earth: Final Conflict", "F/X: The Series" oraz w ostatnich "X-Men'ach". Jako strzelająca do protagonisty funkcjonariuszka policji - aktorka z epizodami w "Degrassi: Nowe pokolenie" oraz "F/X: The Series".

W roli telewizyjnej reporterki - reporterka z serialu "24 godziny", dziennikarka z "Piły VII" i włoska reporterka z dwóch odcinków "Mody na sukces". To doprawdy specjalizacja - grająca ją Claudia DiFolco grała osobę związaną z telewizją (news anchor, reporter albo host) w dziewięciu z dziesięciu swych występów na szklanym ekranie. Ten tutaj to jej debiut. Druga reporterka też się doskonali w rolach związanych z telewizją (grała taką epizodyczną postać bez własnego nazwiska w co najmniej 33 z 41 swych ról). Doprawdy, jestem pod wrażeniem specjalizacji...

niedziela, 09 października 2016

Na początku odcinka nasza dwójka protagonistów zostaje porwana i umieszczona w opuszczonych schronie cywilnym setki stóp pod powierzchnią gruntu, gdy bada sprawę ciągu zaginięć androidów słuchając przy tym wieści o błędach centralnego systemu kierowania ruchem. 

W zamknięciu Hume spotyka panią, która podając się za programistkę pracującą nad owym systemem, która tak go opisując: "It's a total mess up there. The original AI node is prehistoric. It predates Y2K". Serial jest z 1999 roku, ten odcinek wyemitowano 11 maja. Twórcy najwyraźniej byli nad wyraz optymistyczni w kwestii daty powstania "AI node"-ów. Albo to, albo jest to sprytna wskazówka co do tego, że tak mówiąca pani wcale nie jest żadną programistką, co wychodzi na jaw później w toku fabuły.

Panią wyprowadza z pokoju agent policyjny - renegat, gorliwie wierzący w nadchodzącą wojnę z androidami. Ów agent dodaje w infodumpie swoją cegiełkę do odpowiedzi na pytanie, skąd się wziął w policji android Favre, a sceny te uzupełniają retrospekcje z początkowych odcinków sezonu.

"They meet in The Ring. That the pro-machine chat-site on Quornet", mówi później ów agent, a ja podziwiam ten piękny amalgamat przeszłości ("chat-site") oraz hipotetycznej przyszłości ("Quornet") w tym e-żargonie.

Pomijając jednak te wpadki językowe, zbuntowany agent całkiem sprawnie zasiewa ziarna niepewności co do lojalności androida (i tego, że jego celem jest przygotowanie kolejnych modeli do nadchodzącej wojny między ludźmi a maszynami) w głowie ludzkiego protagonisty. Ostatecznie odnosi połowiczny sukces: co prawda det. Hume ratując androida zabija agenta celnym strzałem, ale za to gdy opadł już bitewny kurz mówi uratowanemu androidowi, że składa papiery o przeniesienie.

W odpowiedzi android zaczyna pleść niczym Paulo Koelo.

W roli zbuntowanego agenta znana mi twarz generała Vidrine'a z "Stargate SG-1", Mr. X'a z "Archiwum X" oraz postaci z epizodu "The A Team" i epizodu "MacGyvera". Choć trudno powiedzieć, skąd najbardziej (pewnie z "Archiwum X"), to rozpoznałem ją natychmiast. Fałszywa programistka to Xev Bellringer z serialu "Lexx". Pani czytająca wiadomości w telewizorze to reporterka Laura Lancaster z serialu "Heroes". Jeden ze znanych z nazwiska statystów grał w "Earth: Final Conflict" i "F/X: The Series"; drugi też przewinął się przez obsadę seriali "Mutant X" oraz ponownie "Earth: Final Conflict", ale ostatnio go podziwiałem, gdy statystował jako generał w "X-Men: Apocalypse".

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA