Blog > Komentarze do wpisu

"DOA: Dead or Alive" (2006)

W czasach kawalerskich miałem wstydliwy być może zwyczaj oglądać filmy tylko i wyłącznie ze względu na urok i uroki występujących tam pań (nie piszę aktorek, bo nierzadko widać było, że ich kariera na ekranie przeminie wraz z ich urodą). Oglądałem z takich filmów tylko jedną lub kilka scen, gdzie owe panie występowały. Podobnie jak teledyski urodziwych piosenkarek, oglądałem je bez fonii, bo do niczego potrzebna mi nie była. Płyty DVD z takimi filmami opatrywałem napisem "GŁUPIE" (np. "GŁUPIE filmy DVD 6"), nie trudząc się nawet zapisywaniem tytułów i trzymałem w jednym pudle z pornografią.

Sprzątając stare płyty trafiłem na jedną taką, a na niej na powyższy film. Pamiętam doskonale, że nigdy nie przebrnąłem poza trzecią scenę walki. Teraz wreszcie się udało. I było to miejscami zdumiewające widowisko.

Księżniczka Ninja

Na przykład zdumiał mnie opis postaci.

Film stylizowany jest na "Mortal Kombat" - rozgrywany jest wielki turniej wśród najlepszych fighterów świata, a zabicie przeciwnika jest dopuszczalne - ale w gruncie rzeczy jest opowieścią o kobiecej przyjaźni trzech uczestniczek turnieju. Trzy uroczo i w wielu momentach półnagie wojowniczki szybko dochodzą do wniosku, że dalej zajdą, gdy będą sobie pomagać, a gdy wszystkie trzy dochodzą do półfinału turnieju o jakiejś bezdennie głupiej i w jednym miejscu błędnej (Max wygrał z Baymanem, a jednak to Bayman walczył w kolejnej rundzie) drabince turniejowej, turniej zostaje przerwany wielkim finałem, który wszystkie razem wygrywają.

Po drodze ukazana jest najmniej krwawa grupowa walka na naostrzone jak brzytwy katany - mimo, że jedna z bohaterek macha na lewo i prawo dwiema katanami, pokonując przy tym gdzieś tak z setkę podobnie uzbrojonych sługusów złego, na ekranie nie pojawia się choćby kropla krwi z rozbitego nosa.

Fantastyczna jest scena walki Kasumi z Leonem. Gdy ów dostaje serię kopnięć w twarz stoi niewzruszony, by po chwili napiąć obręcz barkową, wydając przy tym odgłos jak przy przeładowywaniu shotguna i ruszyć do ataku. Być może wcale nie jest trudno oglądając tę scenę nie wybuchnąć śmiechem, mnie się jednak nie udało.

Pamiętam, jak kolega ze studiów polecił mi film "Starship Troopers" słowami: "To film romantyczny. Idź z dziewczyną!". Ten film mógłbym zarekomendować dziewczynom słowami: "Prawdziwe Girl Power! W sam raz na kobiecy wieczór z koleżankami!".

W roli pań paradujących w stanikach te same panie, co zwykle. Jest Jaime Pressly, która się wtedy chyba specjalizowała w takich rolach (a przynajmniej ja ją w takich tylko widywałem). Jest Devon Aoki, która - jak właśnie wyczytałem - grała kapral Valerie Duval w "Kronikach Mutantów" z 2008 roku (wygląda na kolejny film do koniecznego obejrzenia). Jest urocza Holly Valance, której kariera aktorska umarła po 28. urodzinach. Jest mniej urocza Sarah Carter w roli córki właściciela turnieju, która ma na karku wytatuowany kod do sejfu (tak jak fani "Matrixa" powtarzali "There is no spoon!", tak fani tego filmu powinni powtarzać "Helena is the key"). Jest Nattasia Malthe, znana z tytułowej roli w kolejnych częściach serii "BloodRayne" (widziałem kiedyś fragmenty pierwszej części i mnie nie zachwycił, ale teraz przeczytałem streszczenie trzeciej części i się zauroczyłem). 

Dużo o filmie mówi fakt, że tych pięć aktorek portal IMDB wymienia w pierwszej kolejności. Reszta jest dla nich tylko tłem. Tak jak Max, którego ujrzeć wcześniej mogłem jako School Boy'a w "Johnie Rambo". W roli głównego złego - jeden z głównych złych w "The Dark Knight". W karykaturalnie przerysowanej postaci informatyka - Stan Helsing ze "Stana Helsinga". W roli uczestnika turnieju zakochanego w jednej z protagonistek - Seraph z trzeciej części "Matrixa" braci rodzeństwa sióstr Wachowskich.

Do tego w epizodycznej roli dżentelmena - Pete z "Timecop" z Jean-Claude van Dammem. W równie epizodycznej roli pielęgniarki - tancerka z odcinka 05x08 "Keeping Up Appearances". A w humorystycznej roli pirata, któremu tyłek skopuje bohaterka Tina - sam Liu Kang z "Mortal Kombat" i "Mortal Kombat: Annihilation". I niech to będzie najlepszym dowodem na to, który turniej i film był lepsiejszy.

niedziela, 25 czerwca 2017, nieuczesany23

Polecane wpisy

  • The Cape 01x04

    Na początku odcinka Peleryna kupuje pendrive z nagraniami z podsłuchu Łuski, z którym zetknął się już w pierwszym odcinku. Czegoś tak drętwego jak scena owego

  • The Cape 01x03

    W prologu odcinka poznajemy mistrza ucieczek z więzienia, który właśnie ucieka z supertajnego więzienia gdzieś w głębi Rosji używając wytrychu ukrytego w zębie,

  • "Kedi - sekretne życie kotów" (2016)

    Zupełnym przypadkiem obejrzałem ten film. Spodobał się mnie, spodobał się też mej siedmioletniej córce, co uważam za najlepszą rekomendację(a pięcioletni hipera

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA