Blog > Komentarze do wpisu

Siedemnaście mgnień wiosny 01x01

Serial otwiera czteroipółminutowa podniosła scena przylotu bocianów wiosną i Stirlitza wpatrującego się w ich klucz, a później przechadzającego się po lesie i głaszczącego rosnące na gałęziach bazie przy akompaniamencie muzyki fortepianowej. Nie pada jednak nazwisko Stirlitz, a Bolcen. Skąd więc wiem, że to on? A komu innemu, jak nie Hugo Protagoniście poświęcona mogła być taka scena?

Potem zaś pojawił się comic relief w postaci spacerującej po lesie staruszki, która zaczęła opowiadać Stirlitzowi o ziołolecznictwie.

Pierwszy odcinek seriali zwykle jest obarczony koniecznością wprowadzenia w fabułe za pomocą infodumpów. Tu poradzono sobie z tym z typową radziecką gracją: ukazując spore kawałki autentycznych materiałów filmowych z epoki, a podczas prezentacji głównych bohaterów serialu - odczytując ich akta w Archiwum SS.

W tym natłoku fajnym wprowadzeniem są trzy kroniki wojenne z czasu akcji, czyli 17 lutego 1945 roku: amerykańska, niemiecka i radziecka (czy też: aliancka, nazistowska i sowiecka, jak kto woli). Przynajmniej częściowo musiały być autentyczne, bo wątpię, by ZSRR był w stanie nakręcić tak amerykańską w stylu kronikę. Amerykańska też, jako jedyna, dawała się obejrzeć. Niemiecka za to pozwoliła mi od teraz mówić, że tak jak inni uczyli się łaciny z mów Cycerona (ISBN: 83-908047-4-3), tak ja niemieckiego z przemów jakiegoś übernazisty i drugowojennych nazistowskich kronik filmowych.

Schranke wygląda jak ktoś w połowie drogi między Daną Elcarem ze starego "MacGyvera" a pułkownikiem z "Czterech pancernych i psa".

Oglądając ogromne lecz puste przestrzenie sal w gmachach III Rzeszy nie wiem, czy faktycznie tak skąpo wyglądało ich umeblowanie u krańca II Wojny Światowej, czy też tak uboga była scenografia w produkcjach telewizyjnych ZSRR.

O, z dialogu wynika, że przez rozpoczęciem akcji seriali Stirlitz mógł być odpowiedzialny za niezniszczenie Krakowa. Akcja spaliła na panewce, a on tam - nie do końca upoważniony - był.

Używając slangu nikotynistów, o ile Hans Kloss popalał, tak Stirlitz pali. Niemal wręcz odpada jednego papierosa od drugiego.

Chcący pozbyć się dowodów Stirlitz kartkę z szyfrem pali w niemal pustej popielniczce, gdzie charakterystyczny popiół po kartce papieru będzie długo widoczny, choć kilka scen wcześniej pokazany jest palący się w jego domu kominek.

Przyznam szczerze, że o ile pierwszy odcinek Klossa był słaby, to ten serial razi miejscami swą łopatologią. Ale liczę, że tak jak kolejne "Klossy" były lepsze, tak i tu nastąpi w dalszych odcinkach jakaś poprawa, gdy już wszyscy gracze zostali przedstawieni.

W rolach głównych: jako Stirlitz - Karol Wielki z "Zabić smoka" i Andriej Nikołajewicz Bołkoński z ekranizacji "Wojny i pokoju". W roli Hitlera - Hitler z "Bojowników o wolność", "Wyzwolenia", "Wielkiego pułkownika Grigorija Żukowa", "Wyboru celu", "Ja, sprawiedliwości", "Zamrożonych błyskawic" i "W walce z Hitlerem" (dziwne; poza wąsem, fryzurą i posturą niezbyt był podobny do führera). Żadnej z tych ról jak i innych pierwszoplanowych postaci prawdę powiedziawszy, nie widziałem. Drugo-, trzecio- i czwartoplanowych tym bardziej.

środa, 10 maja 2017, nieuczesany23
Tagi: Stirlitz

Polecane wpisy

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA