Blog > Komentarze do wpisu

MacGyver 01x01

W pierwszych sekundach odcinka pilotowego - serio, dokładnie od trzydziestej sekundy - MacGyver uprawia seks. W drugich sekundach filmu - serio, gdzieś tak koło sześćdziesiątej trzeciej - padają pierwsze trupy, które zabija kolega MacGyvera. A w trzecich... no, dokładnie po siedemdziesięciu sekundach MacGyver przyznaje się, że ma na imię Angus.

Pamiętam, jak obruszałem się na Lema, gdy przyrównywał (zdaje się w "Rozważaniach sylwicznych") oryginalnego MacGyvera do byle akrobaty ze spluwą. Tamten serial jednak bawiąc uczył i wychowywał, opierając się na trzech filarach: moralności telewizyjnej lat 80-tych (seks tylko poza kadrem, brak na ekranie trupów, choć znajdzie się miejsce na wybuchy, etc.), niechęci MacGyvera do broni palnej i braku pierwszego imienia głównego bohatera (imię Angus słyszałem w całym serialu dwukrotnie: pierwszy raz, gdy ogłuszony przenosi się w czasy średniowiecza w odcinkach 07x07-08, a drugi raz w odcinku finałowym). Tu wszystkie te filary natychmiast zburzono.

A tak, był i lęk wysokości MacGyvera. Tutejszy Angus też mówi, że go ma - po czym wskakuje do schowka na koła startującego samolotu i w powietrzu stojąc krańcem buta na otwartej klapie przecina druty, zmuszając samolot do lądowania. A scenę później zeskakuje z helikoptera na dach jadącej ciężarówki. Jak to jest lęk wysokości, to też chciałbym taki mieć.

I jeszcze jedno wydało mi się filarem tamtego serialu, gdy oglądałem ten odcinek - stabilny ruch kamery. Tu lata i drży ona albo po to, by sztucznie dodać dynamizmu wszelkim możliwym scenom akcji, albo po to, by ukryć braki warsztatowe aktorów (pierwszy odcinek serialu z dużą ilością walki? nic dziwnego, że wszyscy jeszcze wyglądają drętwo, jak w pierwszych odcinkach "Spartacusa") albo kamerzyście należy się recepta na medyczną marihuanę, by zmniejszyć częstotliwość jego ataków padaczki.

Akcja kradzieży superbroni jest godna II dekady XXI wieku: szybko, mnóstwo pocisków i na koniec wybuch. Mimo efektowności mam wrażenie, że stary MacGyver rozwiązałby to lepiej - choćby nie doprowadzając do śmierci goniących go ochroniarzy przestępcy, którzy tu giną w owym finałowym wybuchu. Choć trzeba temu przyznać, że gdy przychodzi do samego macgyverowania, nie ustępuje oryginałowi. A zgapione od "Sherlocka" napisy latające wokół prezentowanych elementów dużo lepiej pozwalają wchłonąć wiedzę niż sam monolog z offu protagonisty.

Czyżby w roli pierwszego zbrodniarza był san Vinnie Jones? Jeśli tak, to zmieniła jego twarz tandetna hollywoodzka sztuczna opalenizna. Jako blady Angol był bardziej przerażający.

O rany. Fabuła nagle stała się kopią pierwszego "Mission: Impossible", gdy okazało się, że zamordowana przez zbrodniarza pani analityk, a prywatnie dziewczyna MacGyvera wciąż żyje i to ona stoi za kradzieżą superbroni, a Vinnie Jones miał ją trafić ślepakiem na oczach widzów, by mogła uciec z zarobionymi pięcioma milionami dolarów.

Fantastyczna jest scena, jak pilot helikoptera zrzuca pistolet MacGyverowi, który walczy na pace jadącej ciężarówki, gdzie dostał się przez wyciętą scyzorykiem dziurę w poszyciu dachu. Wydawało by się, że rzucić z falującego na wietrze helikoptera ów pistolet przez tę dziurę wprost pod rękę Angusa potrafiłby tylko Szczała, ale nieco tępawy partner protagonisty czyni to celnie już za pierwszym razem.

Mnóstwo jest nawiązań do klasycznego serialu - od początkowych nut melodii w czołówce do nazwisk znanych postaci. O ile te pierwsze przyjąłem pozytywnie, o tyle nowy Jack Dalton mnie rozczarował. Tamten był wygadanym zabawnym spryciarzem (jedną z jego fraz - "You! Follow!" - zainkorporowałem do swego słownika), ten jest mięśniakiem - troglodytą. Obaj są w zamierzeniu comic relief, ale tylko ten pierwszy był faktycznie zabawny. O zmianie płci dyr. P. Thornton zdania nie mam. Ktokolwiek, jakiejkolwiek płci, by tę postać grał, Danie Elcarowi nie dorówna. Nawet jak wygląda - jak ta tu pani dyrektor - nieco jak Maja Ostaszewska.

Odcinek pilotowy, utrzymany  typowej konwencji "przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę". Część niej - znała się wcześniej,  czym są krótkie reminiscencje i mantra "Nie rozmawiamy o tym, co stało się w Kairze", część się dołączyła i razem przenieśli się do The Phoenix Foundation, którą to nazwę wymyślił oczywiście Hugo Protagonista, bo od czegoś głównym bohaterem się jest.

W roli MacGyvera - Havok z obytrzech części młodych "X-Menów". Jako dyr. Thronton - detektyw Cheung z "Terminator Genisys". Jako była Nikki Carpenter, dziewczyna MacGyvera - przyjaciółka ze szpitala psychiatrycznego Raidena z odcinka 01x06 serialu "Mortal Kombat: Legacy". Ta ekipa, plus wspomniany Jack Dalton, to nawiązania do nazwisk z poprzedniego serialu, oraz - tak się składa - ekipa, która razem od lat pracuje w chwili, gdy zaczyna się serial.

Dołączona w trakcie odcinka nowa hakerka ma już oryginalne imię i nazwisko (w znaczeniu, nie że Ebenezera Chwąszczypszyńska, tylko że takie, którego w poprzednim serialu nikt nie nosił), a je twarz też jest dla mnie oryginalna, bo nie oglądałem jeszcze "Supergirl" czy "Pamiętników Wampirów". 

Vinniego Jonesa gra faktycznie Vinnie Jones. Schudł biedaczek. I nabawił się fatalnej opalenizny.

Podsumować mogę ten odcinek słowami Doktora: "You've redecorated. I don't like it". Ale mam świadomość, że to odcinek pilotowy, a te są szczególnie trudne do nakręcenia - i do zagrania zgrywającym się dopiero ze sobą aktorom. Obejrzę więc jeszcze kilka, nim pozwolę sobie wydać recenzję całego serialu. Ten odcinek mnie od owego oglądania nie odstręczył.

sobota, 11 marca 2017, nieuczesany23
Tagi: MacGyver

Polecane wpisy

  • MacGyver 01x11

    Jak widać po lokalizacji miejsca akcji, serial jest nad wyraz współczesny. A jak widać po pogodzie, jest to odcinek świąteczny. Co dobitnie akcentuje pierwsza s

  • MacGyver 01x10

    Był taki odcinek oryginalnego serialu (01x15, "The Enemy Within"), gdzie MacGyver jedzie na masce pędzącego samochodu i naprawia auto - a dokładniej hamulce . T

  • MacGyver 01x09

    Przez kolejnych kilka odcinków serialu nic zaskakującego się zbytnio nie dzieje. W odcinku dziewiątym przyjaciel MacGyvera okazuje się mieć przydatne umiejętnoś

  • najlepsza terenówka świata / część II

    Zacznijmy od kilku liczb. Waży 1900 kg, ma ponad 4,5 m długości, prawie 2 m szerokości i 1,8 m wysokości. Kąt zejścia 31 o , kąt natarcia 38 o , kąt rampowy 21

  • MacGyver.

    Naprawiałem dziś światła w nowym aucie. Żadne ono tam nowe, ale nieważne. Spięcie jakieś było i wraz z kierunkowskazem zapalało się światło stopu. Odkręciłem, w

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA