Blog > Komentarze do wpisu

"Evolution of life without a Moon"

Krótki filmik popularyzujący naukowe uwagi na temat tego, jakby nam się żyło na Ziemi, gdyby nie doszło do kolizji Ziemi 1 z protoplanetą i nigdy nie powstałyby Ziemia 2, na której obecnie przebywamy (sprawdzić, czy nie astronauta) i Księżyc. I niby wszystko jest w nim OK, ale te zebrane od naukowców uwagi odnośnie detali nie tworzą spójnej wizji. Bo najwyraźniej łatwiej jest zebrać garść wiedzy i dosypać drugą garść przypuszczeń na dany specyficzny temat ("Z powodu wiatru nie powstałyby wysokie drzewa o płytkich korzeniach, takie jak palmy", "Z powodu braku drzew nasi przodkowie nie mogliby skakać po gałęziach"), niż zebrać to w jedną spójną wizję połączonego ekosystemu.

To tak, jakbym ja do listy dodał, że w warunkach zmiennego środowiska (bo Księżyc nie stabilizuje osi obrotu Ziemi) zapewne wyższe zwierzęta (w znaczeniu ewolucyjnym; zgadzam się z naukowcami przedstawionymi w programie, że w warunkach ciągłych wichur zwierzęta wyższe w znaczeniu potocznym by raczej nie wyewoluowały) byłyby torbaczami, a nie łożyskowcami. Argumentem za tym jest popularność tego taksonu w Australii. Czytałem kilkanaście lat temu wywiad z badaczem Australii, który twierdził, że znalazł dowód na to, że łożyskowce dotarły do Australii miliony (lub przynajmniej dziesiątki tysięcy) lat temu, tylko nie przetrwały w warunkach, gdzie nagłe zmiany pogody nie pozwalają urodzić i odchować młodych, co skutkuje często śmiercią i matki i potomstwa. Torbacze w takich sytuacjach wyrzucają młode z torby i przynajmniej matka przeżywa, mogąc potem ponownie starać się o potomstwo.

A dodając taki detal ani słowem nie zająknąłbym się o tym, że bez owej protoplanety Ziemia miałaby o wiele mniejsze żelazne jądro i prawdopodobnie podobnie jak na Marsie dużo szybciej niż nasze by ono zastygło. Tym samym zabrakłoby nam magnetosfery i życie nie wyszłoby na ląd. O ile w ogóle by przetrwało wybijanie atmosfery przez wysokoenergetyczne cząstki pochodzące ze Słońca. Tym samym dalsze rozważania o rozwoju życia stają się jakby nieco bezzasadne.

I tu się też o tym nie zająknęli. Ale wspomnieli, że palm ni dżungli by nie było. Trudno mi się z tym nie zgodzić, ale niedosyt pozostaje.

sobota, 03 października 2015, nieuczesany23

Polecane wpisy

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA