Blog > Komentarze do wpisu

NOVA "The Great Math Mystery" (2015)

Czasem zdarza mi się obejrzeć program popularno-naukowy znaleziony gdzieś w dysuksji mniej lub bardziej znanych mi osób lub podsunięty przez algorytmy portali, zaciekawiony jego nazwą. Nierzadko kończy się to tym, że tylko utrwalam sobie to, co i tak już wiem.

Tytułowe pytanie "czy matematyka istnieje niezależnie od nas, czy tylko w naszych głowach?" uważam za zbędne. Oczywiście, że istnieje niezależnie od nas. Matematyka jest ponad-, czy nawet bezczasowa: jeżeli coś zostanie odkryte to znaczy, że istniało od zawsze. Tym odróżnia się od biologii, czy (prawdopodobnie) fizyki. Prawdziwe więc pytanie brzmi: czy fizyka istnieje niezależnie od nas, czy tylko to nasze próby znalezienia regularności w nieznanym otoczeniu?

No tak, ciągi Fibonacciego w płatkach kwiatów i szyszkach. Utrwalone.

Ciekawostkę o związku igły spadającej na poliniowaną kartkę z Pi wyczytałem, jeżeli dobrze pamiętam, w "Bajtku" z 1989 chyba roku (artykuł miał nazwę "Metoda Monte Carlo", czym mnie zaintrygował; myślałem, że będzie o rajdzie samochodów). Bardzo niewyraźnie zapamiętałem wartość prawdopodobieństwa, że igła spadając przetnie narysowane na kartce i odległe od siebie o długość igły równoległe linie, dlatego ta tutaj (2/PI), którą też pewnie zapamiętam niewyraźnie była pewną nowością. Przy okazji: to nie jest tak, że "tak wartość ma w sobie Pi, choć nie ma tu żadnego kółka". Te kółka są, tworzy je zbiór możliwych ułożeń igły ze środkiem ciężkości w danym punkcie. 

Za to informacja, że w przypadku rzek zwykle proporcje ich długości do odległości między źródłem a ujściem wynoszą Pi, mnie zaintrygowała. Kilka kolejnych ciekawostek mniej, koła w nich były bowiem widoczne.

Pan naukowiec z dziwnym akcentem mówiąc o bryłach platońskich kończy przemowę słowami "And finally the dodecahedron. This was the thing that signified the Cosmos as a whole". Ciekawe to, gdy się wcześniej słyszało, że nasz wszechświat może być sam ze sobą połączony poprzez ściany gigantycznego dwunastościanu.

A potem pojawia się na ekranie Amerykan przepytujący młodego matematycznego geniusza, który w wieku lat 11 zdobył 800 punktów na 800 możliwych na egzaminie SAT, zdawanym zwykle przez 16-18-latków i wypowiada się tak: "800 on the SAT Math. (...) Wow, that's like a perfect score!". Nie like, amerykański kretynie, to jest the perfect score

Ten sam Amerykanin, wraz ze swoją drużyną, sprawdza w MRI jak działa mózg tego geniusza, gdy ów zajmuje się matematyką. I miast dać mu porządne, trudne zadanie, solidnie angażujące umysł, na ekranie komputera pojawia się zadanie treści "3x25". W ten sposób na pewno like odnajdziecie co dokładnie dzieje się w mózgu matematycznego zdolniachy, kretyni.

Po przedstawieniu powyższego pomiaru przepływu posoki pośrodku mózgu, narrator duma, czemu tak jest, że w naszym mózgu istnieją połączenia służące do rozwiązywania zadań matematycznych. No cóż, odkąd usłyszałem lata temu o tym, ile i jak trudnych równań musi nieświadomie dokonać człowiek np. po to, by celnie rzucić przedmiotem, nie dziwi mnie to ani odrobinę.

Gdy mowa jest o grawitacji jako przykładzie opartego na matematyce fizycznego prawa, co ilustrowane jest zdjęciami z teleskopu Hubble'a, narrator mówi "And what those images show, is that throughout the visible universe, as far as the telescope can see, the law of gravity still applies". Że co?! Przecież cała ta zabawa z bliżej nam nieznaną ciemną materią (ang. Dark Matter) polega na tym, że fizycy wyliczyli, że przy takiej prędkości obrotowej jaką mają i przy takiej masie jaką widać galaktyki by grawitacyjnie nie utrzymały spójności. A cała ta heca z ciemną energią (ang. Dark Energy) wynika z tego, że wszechświat powinien grawitacyjnie zwalniać swe rozszerzanie - a je zamiast tego przyspiesza. Dlatego fizyczni rebelianci zamiast tych ciemności proponują zmodyfikowaną teorię grawitacji (ang. MOND). I jak przy tych wszystkich uwagach można powiedzieć, że "law of gravity still applies"?

Na frazę Eugene'a P. Wignera o "unreasonable effectiveness of mathematics" autorzy programu usiłują odpowiedzieć frazą o "reasonable ineffectiveness of mathemathics", ukazując nieudolnie jako przykład inżynierów. "Musimy ciąć tą matematykę i zaokrągląć", mówi jeden z nich, "by dało się z tego korzystać. Bo nie interesuje nas świat absolutnych idei, tylko praktyczne zastosowanie". Chwila, to nadal jest dowód na "unreasonable effectiveness" matematyki, skoro nawet uproszczona do poziomu amerykańskiego inżyniera daje radę. Gdzie tu niby jej objawia się jej nieefektywność, gdy pan inżynier do gotowego matematycznego wzoru podstawia zaokrąglone wartości?

I tyle. Co sobie miałem utrwalić, to utrwaliłem. A co bym poprawił autorów, to moje.

piątek, 10 lipca 2015, nieuczesany23

Polecane wpisy

Komentarze
2015/07/10 13:10:14
bardzo ciekawy wpis

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA