Blog > Komentarze do wpisu

Mega Disasters 01x06: "Yellowstone Eruption" (2006)

Zaznaczyłem sobie dawno temu ten film do obejrzenia w wolnej chwili, bo fascynuje mnie temat superwulkanów. Fascynuje i napawa lękiem. Zwykłem myśleć, że podobnie jak w przypadku kilku innych nagłych globalnych katastrof nijak nie potrafimy im zaradzić, gdy do ich wydarzenia pozostaną dni, czy miesiące, a w odróżnieniu od asteroidy o średnicy ponad kilometra nie dostrzeżemy oznak zbliżającej się eksplozji z wieloletnim wyprzedzeniem ("I think we are smart enough as geoscientists now that we would probably have weeks to perhaps months of indicators before anything like that would occur", mówi w filmie geonaukowiec; dla porównania asteroida 1950 DA ma zakładaną trajektorię prawdopodobnie zbieżną z trajektorią Ziemi dnia 16 marca 2880 roku), by wymyślić w spokoju jakiś plan. Żywiłem też przekonanie, podsycone nieco filmem "Superwulkan", że erupcja Yellowstone oznacza klęskę całej naszej cywilizacji, the end of the world as we knowi it.

I nieco mnie ten program popularnonaukowy uspokoił. Paradoksalnie przede wszystkim stwierdzeniem, że istnieje "mniej niż dziesięć superwulkanów na świecie" uzupełnionym mapką z zaznaczonymi siedmioma, w tym trzema w okolicy Yellowstone. Skoro jest ich aż tyle, to nie ma co się przejmować jednym z nich. Ma walnąć, to walnie, nie tu, to tam, globalnie nie ma więc co się przejmować akurat Yellowstone.

Uspokoiły mnie też nieco wyliczenia i omówienie tempa wydarzeń. Po pierwsze, nie jest spodziewana jedna gargantuicznie gigantyczna eksplozja, tylko jedna gigantyczna eksplozja po paru dniach druga i potem w ciągu dwu tygodni następne. Po drugie, ostatnio pył i popiół zasypały kontynent tylko na zachód od Missisipi. Wygląda więc na to, że Wschodnie Wybrzeże przetrwa i choć szkoda trochę Kalifornii i Seattle w stanie Weishaput Washington, wiele Ameryka nie straci. Co ważne jest z powodu oczywistych światowych konfliktów zbrojnych po eksplozji.

Mowa też jest o tym, że ostatnim razem chmura pyłu potrzebowała miesięcy, by otoczyć całą Ziemię. To daje czas na reakcję, a nie wątpię, że kraje rozwinięte i niedotknięte samą erupcją będą chciały powstrzymać globalną zimę. Nie wiem, co zostanie rozpylone w powietrzu, by zniwelować skutki zablokowania przez chmurę pyłu słońca i być może naukowcy całego świata też jeszcze nie wiedzą, ale jestem pewien, że w ciągu tygodni po wybuchu pojawi się co najmniej tuzin pomysłów. I część z nich może nawet zadziałać, w pewnym stopniu niwelując oziębienie klimatu. Z pozostałej części dzisiejsi "ekolodzy" by się pewnie nawet ucieszyli.

Podobnie w ciągu nadchodzących miesięcy cywilizacja, pozbawiona nowych filmów i odcinków seriali, z czystych nudów zapobiec może innych skutkom wybuchu, które zwykły powodować globalne wymierania. Tym się wszak od zwierząt różnimy. Na pewno ludzkość nie będzie siedzieć z założonymi rękami czekając na koniec sześcioletniej nieprzerwanej zimy.

Skoro już mowa o naszym gatunku: narrator wspomina, że wybuch superwulkanu Toba 70 tysięcy lat temu "niemal wybił gatunek ludzki", zmniejszając jego populację stukrotnie (czyli centymując go, a nie decymując, jak błędnie mówi). Ja pozwolę sobie stwierdzić znając termin "wąskich gardeł ewolucyjnych", że wybuch ten raczej stworzył gatunek ludzki niż go zniszczył.

Jacob Lowenstern, geolog, ma nad wyraz telewizyjną twarz. Gdzieś tak w połowie między Joseph Gordon-Levittem a Doogie Howserem.

czyli tak

czyli tak

Epilog w postaci ukazania supererupcji mimo swej apokaliptyczności nieco utwierdził mnie w mych tezach. Fakt, North-West Stanów zostanie zniszczony - ale prawdę mówiąc jest mi to miejsce bardziej obojętne niż Radom. Fakt, padnie cała hodowla i większość upraw w Stanach - ale są zapasy z dzisiejszej nadprodukcji żywności i zostać Amerykanom powinno na tyle dużo armii, by zdobyć sobie gdzieś nową ziemię pod uprawę, wprowadzając demokrację przy tem. Fakt, pyły dotrą do atmosfery i zaczną się rozprzestrzeniać nad całą planetą - ale jak powyżej już stwierdziłem sądzę, że pozostałe kraje rozwinięte będą próbować ich rozprzestrzenianie powstrzymać, z sukcesem lub nie, i będą potem aktywnie przeciwdziałać ich skutkom.

Urok prognoz specjalisty jest taki, że bierze pod uwagę tylko - lub przede wszystkim - swą dziedzinę, zapominając lub umniejszając inne. I tu geonaukowcy ukazują erupcję i jej skutki pokazując człowieka jako biernego obserwatora tych wydarzeń, bo tak drzewiej bywało i 70 tysięcy lat temu i w latach 1815-1816. A człowiek będzie aktywnie im przeciwdziałał. Choćby dlatego, że obecna epoka - Antropocen - nosi nazwę pochodzą od niego i nie pozwoli byle kalderze być lepszą w masowych wymieraniach gatunków niż on.

piątek, 27 lutego 2015, nieuczesany23

Polecane wpisy

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA